Roboty zamiast pszczół

W rozwój robotów szczególnie dużo inwestują te państwa, które borykają się z problemem starzenia się społeczeństwa. Robotyka już niedługo stanie się jednym z najbardziej dochodowych biznesów.

W Stanach Zjednoczonych roboty asystują już przy połowie operacji prostaty. W przyszłym roku rynek medbotów na całym świecie będzie warty nawet 8 mld dol. Milion robotów bez wytchnienia pracuje w fabrykach całego świata, a tylko sama Japonia zamierza przeznaczyć na ich rozwój do 2035 roku aż 100 mld dol. Są jeszcze wojsko, rolnictwo, dom i rozrywka. Interes z dnia na dzień zaczyna kręcić się szybciej, przynosząc coraz większe zyski. Prognozy przewidują, że robotyka niedługo stanie się jednym z najbardziej opłacalnych biznesów.

– Czeka nas przełom. Jeszcze chwila i nastąpi ogromy wzrost popytu na nasze produkty – mówił pięć lat temu szef Robotics Trends Dan Kara. Gdyby nie kryzys, który dotknął wszystkie branże, jego słowa spełniłyby się dwa lata temu. Ale ziszczają się teraz: z danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (International Federation of Robotics, IFR) wynika, że branża najgorsze ma już za sobą i w tym roku zamówienia na roboty są równie wielkie, co w przedkryzysowym 2007. Prognozy na dwa najbliższe lata są jeszcze lepsze.

Pszczoły prof. Roba Wooda nie potrzebują ula, do mieszkania wystarcza im metalowa skrzynka. Nie jest zbyt komfortowa, ale te pszczoły nie troszczą się o wygodę. Mają też wiele innych zalet: nie żądlą, nie jedzą, nie chorują. Bo owady inżyniera Wooda z Uniwerytetu Harvarda to roboty. Należą do całkiem już sporej rodziny roboinsektów, ale właśnie w nich amerykański rząd dostrzegł niezwykły potencjał. Projekt ich powstania wsparło 10 mln dolarów.

Dlaczego Waszyngton lekką dał mu wielkie pieniądze, choć boryka się z kryzysem i ogromną dziurą budżetową? By uniknąć w przyszłości gigantycznych strat w rolnictwie oraz przemyśle. Niepozorne tradycyjne pszczoły zapylają trzy czwarte roślin na Ziemi – bez nich nie byłoby plonów, a zabija je właśnie Colony Collapse Disorder (CCD), czyli destruktywne załamanie kolonii. Najwięcej owadów ginie tam, gdzie stosuje się dużo pestycydów.

Naukowcy szacują, że gdyby w samych tylko Stanach Zjednoczonych pracę pszczół musieli wykonywać ludzie, kosztowałoby to 90 mld dol. rocznie. W Polsce w ciągu jednego roku pszczoły wypracowują zyski rzędu 10 mld zł w skali roku. W Chinach, które niewiele sobie robią z ostrzeżeń o szkodliwości chemii dla owadów, w niektórych rejonach kraju pszczoły zniknęły zupełnie. Zapylania sadów w stu procentach dokonuje się tam ręcznie. W każdym gospodarstwie średniej wielkości trzeba do tego zatrudnić jakieś sto tysięcy ludzi. I choć na razie jakoś się to sprawdza, Chińczycy także szukają innych rozwiązań. Być może zastąpią je roboty prof. Wooda.

Źródło: Roboty zamiast pszczół


Podobne wiadomosci:

  • Pełnia lata – pełne ręce roboty
  • Roboty zamiast pszczół
  • W wędlinach woda zamiast mięsa!
  • Skomentuj:

    You must be logged in to post a comment.

    skanowanie Lublin drukowanie projekty powykonawcze archiwizacja dokumentacji skanowanie do pliku wielki format drukowanie z internetu kopiarki warszawa